Sara

10 Posts Back Home
Na co dzień szczęśliwa żona i mama Mai i Lei, które są uczestniczkami wielu wydarzeń z tej strony. Zawodowo spełnia się jako account manager i copywriter. Na swoim blogu uchyla wam rąbka tajemnicy swojego prywatnego życia oraz dzieli się tym co powinno was zainteresować.

Piątkowe Pytania: na jakiej diecie są dziewczynki, kwiatki na smog.

W mojej blogowej karierze brałam się za tworzenie wielu, różnych cyklów, które następnie z mnieszym lub większym hukiem porzucałam. Częściej z mniejszym, bo po prostu zapominałam o nich lub nie miałam na nie czasu. Wciąż jednak podejmuję nowe. Bloguję głównie dla siebie więc póki mi jakiś pomysł sprawia przyjemność, to zamierzam ciągnąć temat, choćby było to nieregulanie. Tak jest z cyklem „Poweekendzie”, który sprawia mi ogromną frajdę. Niestety ostatnio weekendy było raczej nudnawe, bo spędzane z chorymi dziećmi lub akurat robiłam sobie kolejną przerwę od internetu i nie miałam nastroju na pokazywanie tu naszych wspólnych chwil. No, ale wracajmy do…

Kupiliśmy czujnik czystości powietrza. Jak czyste jest nasze powietrze?

Rozkręciła się antysmogowa propaganda, a przynajmniej tak uważają niektórzy. Przecież to tylko wciskanie nam rosyjskich technologii oraz kolejna akcja polegająca na zarobieniu miloniów monet na biednych obywatelach. A zresztą, smog był zawsze i jakoś wszyscy żyjemy, prawda? Czasem to mi ręce opadają, gdy słyszę takie gadki, chociaż z jednym muszę się zgodzić: ktoś tu nieźle zarobi. Tylko czy warto winić firmy, które próbują zarobić na antysmogowej gorączce? Gdybym produkowała maseczki, filtry powietrza albo chociażby pracowała w sklepie ogrodniczym, to pewnie też bym wykorzystała okazję do zarobku. Zwłaszcza, że w tej kwestii na państwo za bardzo nie możemy liczyć, jeśli chodzi…

Mój książkowy styczeń.

O ile grudzień był dla mnie wypełniony serialami, tak w styczniu zdecydowanie postawiłam na słowo pisane. Oczywiście, gdybym chciała, to miałabym co oglądać. Na Netflixie pojawił się drugi sezon Holistycznej Agencji Dirka Gently’ego. Powinnam więc rzucić wszystko i oglądać ten serial, jednak nie miałam nastroju na tę dość specyficzną produkcję. Podobne odczucia miałam przy The End of Fucking World. Wierna pozostałam tylko The Good Place i grzecznie, co piąteczek, włączałam tę abstrakcyjną komedyjkę – już płaczę, że się skończył drugi sezon. No, ale wróćmy do książek, bo to o nich wpis. Są dwie rewelacyjne pozycje, jest jedno rozczarowanie, dwa przeciętniaki…

Samodzielna kobieta.

Stałam sobie w kuchni wpatrując się w puszkę z chlebowcem. Po raz pierwszy spróbowałam tego owocu we Wrocławiu, gdzie użyto go jako elementu pad thaia. Zachwycona złożyłam zamówienie w internetowym sklepie na różne egzotyczne i wegańskie przysmaki stając się w ten sposób posiadaczką jackfruita. Plan miałam ambitny: zrobić szarpanego chlebowca wzorowanego na pulled pork. Miało wyjść pysznie i razem z mężem mieliśmy mlaskać i cmokać, pławiąc się w swojej roślinnej chwale i myśląć „jacy głupi ci mięsożercy”. Trzy razy przeczytałam przepis. Zanim zabrałam się do gotowania sprawdziłam, czy mam każdy składnik potrzebny do wykonania potrawy i wyciągnęłam go na blat.…

Na 5 dni odpuściłam sobie Facebook i Instagram. Jak się po tym czułam?

Ostatnio moją relację z social mediami najlepiej, o ironio, określa fejsbukowy status „to skomplikowane”. Złoszczą mnie i irytują, ale jak tu bez nich żyć. Postanowiłam więc przeprowadzić swój własny, mały eksperyment i na 5 dni dość drastycznie ograniczyłam przeglądanie tworów Marka Zuckerberga. Jak się czułam na tym odwyku? Jakie mam wnioski? Najpierw jednak wrócę do tego, dlaczego tak bardzo irytował mnie Facebook. Myślę, że duży wpływ miało to, że sama jestem twórcą i prowadząc bloga musiałam się zaangażować też w media społecznościowe. Moim problemem była i jest moja ambicja. Nie chorobliwa, nigdy być w szkole najlepszym uczniem, a teraz nie…

Co na diecie roślinnej jem zimą?

Koniec stycznia to czas, gdy zdecydowanie mam już dość zimy. Co rano sprawdzam, o której jest wschód słońca i cieszę się z każdej minuty, która sprawia, że dzień staje się dłuższy. Odliczam dni do czerwca i wakacji i mam szczerą nadzieję, że w tym roku kwiecień będzie przyjemnie ciepły. Moja tęsknota za wiosną nie obejmuje jednak naszej kuchni. Owszem, nie pogardziłabym chrupiącymi rzodkiewkami czy soczystymi truskawkami – oczywiście mogłabym je bez problemu kupić w markecie, ale bądźmy szczerze, to nie ten sam smak co w sezonie! Późne lato i jesień to pora na dojrzałe pomidory i paprykę, z której robię…

Gdybym zaszła w ciążę. Strachy macierzyńskie.

Stałam na pasach czekając na zielone i pozwoliłam myślom płynąć. Zastanawiałam się, czy gardło boli mnie od smogu w Piotrkowie, czy warto zrobić brownie z białej fasoli i co by się stało gdybym teraz zaszła w ciążę. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że nie ogarnął mnie atak paniki. Nie biorę dzieci na ręce Maja to była trochę taka bardzo chcianka wpadka. Marzyłam o dziecku, ale rozsądek podpowiadał, że to jeszcze nie pora (czy kiedykolwiek jest?). Z takim nastawieniem, natura w końcu zrobiła swoje. Oczywiście bałam się o zdrowie mojej córki i drżałam przed każdym badaniem prenatalnym, ale poza tym moim największym strachem…

Poweekendzie #5

To będzie pierwsze Poweekendzie w tym roku i po dłuższej przerwie, ale za to jakie! Dość spontanicznie postanowiliśmy w środę, że jedziemy na weekend w okolice Wrocławia. Wzywały nas tam sprawy zawodowe i ostatecznie mogliśmy spróbować załatwić wszystko w jeden dzień. Postanowiliśmy jednak trochę zwolnić, przedłużyć sobie ten weekend i spędzić go we dwójkę, bo dziewczyny zostały oddelegowane do Babć. https://www.instagram.com/p/Bd2iDqUD_Sw/?taken-by=sara_muffincasein Odkrywam wegański Wrocław Planowaliśmy wyjechać w piątek do południa, ale oczywiście musiało nam coś wyskoczyć. Najpierw nie mogliśmy odebrać samochodu od mechanika, potem jeden telefon z firmy, drugi, odpisać na maila. Do Wrocławia dotarliśmy więc porządnie głodni i szybko…

Marzenie masz? Mam!

Przez sporą część swojego życia bałam się marzyć. Marzenie definowałam jako coś bez czego mogłabym swobodnie żyć, więc bardzo łatwo przychodziło mi dołowanie się i tłumaczenie, że tego nie potrzebuję, że szkoda na to marnować czas i środki. Jednocześnie te moje skromne marzenia ciągle siedziały mi z tyłu głowy powodując poczucie winy, bo przecież nie powinnam marnować na nie swoich sił. A nie marzyłam wcale o jakiś niezwykłych, niedostępnych rzeczach. Nie pragnęłam luksusowych samochodów ani urlopu na Karaibach. Nie, moje zachcianki były znacznie prostsze do osiągnięcia. Na przykład odkąd skończyłam 13 lat marzyłam o podróży do Szkocji. Zakochałam się w…

Zupa z czerwoną soczewicą na indyjską nutę

Zawsze staram się mieć w szafce czerwoną soczewicę. Często ratowała nasz obiad, gdy nikomu nie chciało się iść do sklepu. Jest niewymagająca w obróbce (jak na strączka gotuje się wyjątkowo szybko) i sprawia, że potrawy są „sytniejsze”, jak to mówi moja Babcia. Z soczewicy robię wariację na temat spaghetti bolognese, dodaję ją do warzywnych zup, gotuję z nią moje ulubione curry. Dziś jednak soczewica dostała główną rolę w zupie. Oczywiście, jest bardzo prosta w przygotowaniu (bo ja nie lubię sobie życia utrudniać) i bez problemu kupicie prawie wszystkie produkty. Jedynie czerwona pasta curry może sprawiać kłopot – powinniście ją bez…

Navigate

Pin It on Pinterest