Grudzień 2017

8 Posts Back Home
Showing all posts made in the month of Grudzień 2017.

Grudzień w serialach: Królowa, nieszczęśliwy terrorysta, życie po śmierci i nie tylko.

Raczej nie mam w zwyczaju tworzenia co miesięcznych zestawień serialowych. Przede wszystkim dlatego, że nie oglądam wszystkiego na bieżąco. No i bazuję główne na tych platformach, które posiadam, a są to Netflix i Showmax (czyli producji HBO u mnie nie znajdziecie). Jednak w tym miesiącu udało mi się obejrzeć tyle rewelacyjnych rzeczy, że postanowiłam podzielić się z wami moimi zachwytami. Gotowi? The Crown. Drugi sezon Na drugi sezon The Crown czekałam z utęsknieniem, chociaż zdaję sobie sprawę, że wielu ten serial nie podejdzie albo bardzo szybko znudzi. Jedni nie lubią produkcji historycznych, inni obyczajowych, a są też tacy, którym na…

Moje cele na 2018 rok!

Ten rok wiele mnie nauczył, przede wszystkim o sobie samej. Chyba dlatego tak łatwo poszło mi z planowaniem postanowień na następne 12 miesięcy. Wiem, już co chcę robić, a na co szkoda mi czasu i energii. Wiem już też, że wypisywanie listy zachcianek („schudnę pięć kg”) nie ma sensu, o ile nie zastonowię się nad tym, w jaki sposób dojdę do tego celu. A co takiego planuję na 2018? RODZINA Zrobimy sobie trzecie dziecko, najlepiej syna. Stop! Żartowałam! W 2018 chciałabym pogłębiać relację z tymi, których już mam. Przede wszystkim chcę bardziej aktywnie spędzać weekendy. Oczywiście, wspólne siedzenie w domu…

Nasz 2017 – jaki był? Co się udało?

Pod koniec grudnia wyraźnie widać podział na dwie grupy ludzi. Pierwsza, na którą składają sie ci, którzy wszelkie podsumowania i postanowienia noworoczne postanawiają wyśmiać lub mają w poważaniu ( i spoko). Są też tacy, którym takie zestawienia sprawiają faktyczną radość i do tej grupy zaliczam się między innymi ja. I tak przeglądając swój Instagram robię zestawienie zysków i strat w 2017. A początki roku nie były różowe. W styczeń weszłam ze świeżo zdiagnozowaną depresją. Zaczęliśmy odkrywać ile relacji w naszym życiu było warunkowe i jak łatwo było nas skreślić. Przeszłam długą drogę, ale wreszcie mogę powiedzieć, że jestem zadowolona ze…

Kiedyś chciałam się zabić, teraz jestem szczęśliwa.

Dzisiaj chciałabym się z wami podzielić czymś, o czym wie tylko kilka osób w moim życiu. Nie robię tego w poszukiwaniu taniej sensacji, nie czekam na współczucie czy rozgłos. Piszę, bo chcę dać nadzieję tym osobom, które zmagają się z depresją. Piszę, żeby niejako zamknąć ten rozdział w życiu, bo to właśnie w grudniu wybrałam się do psychiatry. Piszę, chociaż mój mąż boi się, że przypniecie mi łatkę tej wariatki od depresji i już żaden producent proszku do prania nie będzie chciał się reklamować na moim blogu, a przecież tylko po to blogerzy piszą, prawda? Przez sporą część mojego życia…

Pastel Hair, czyli włosy w kolorach tęczy.

Już od dawna miałam ochotę zmienić coś w swoim wyglądzie. Pewnie jak każda kobieta od razu pomyślałam o wizycie u fryzjera. Aktualnie jestem na etapie zapuszczania włosów, więc obcięcie stanowczo nie wchodziło w grę. Skoro zostawiamy długość, to może by tak zmienić kolor? Tylko na jaki? Przyznam szczerze, że perspektywa siedzenia na fryzjerskim fotelu przez trzy godziny tylko po to by zmienić kolor włosów o jeden odcień, nie napawała mnie entuzjazmem. Marzyło mi się szaleństwo i coś niezwykłego – i tak narodził się pomysł na pastel hair, czyli włosy w delikatnych pastelowych odcieniach. Takie pastelowe włosy robią wrażenie, ale zanim…

Poweekendzie #4

W ferworze chorób i pracy odpuściłam na chwilę Poweekendzie, bo ile można pisać o tym, jak to chowam się pod kocem, oglądam seriale i wstaję w nocy do charczących dziewczyn. Udało się wreszcie kilka spraw ogarnąć, nikt nie choruje więc i weekend był taki jak powinien. W piątek rano mąż zarządził randkę, więc szybko obdzwoniłam obie babcie i zroganizowałam naszym dziewczynom opiekę. Już dawno nie mieliśmy okazji pobyć tylko we dwójkę. Plany były ambitne, bo myśleliśmy o wypadzie do Łodzi, ale po całym dniu pracy stwierdziliśmy, że ostatnio czego chcemy, to jazda autem i przedzieranie się przez korki. Poszliśmy więc…

Poznajcie moje trzecie dziecko.

Przez ostatnie kilkanaście tygodni intensywnie pracowałam nad projektem, którym dzisiaj wreszcie mogę się pochwalić. Pochłaniało nam to zadanie nasz czas, myśli i siły, więc porównanie do dziecka jest całkiem zasadne. Poza tym jestem związana z nim emocjonalnie – dlaczego? Odkąd pamiętam lubiłam robić notatki i nie potrafiłam rozstać się z notesem. Edwin już się ze mnie śmiał, że przecież mogę robić zapiski w tablecie lub w telefonie, że mogę nagrywać na dyktafon, a nie bawię się w pisanie na karteczkach. Ja jednak byłam wierna tradycyjnej formie zapisków. Tłumaczyłam sobie, że w tym naszym cyfrowym świecie potrzebujemy też analogowych rozwiązań. I…

Jedna głupia rzecz, której bałam się, gdy skończyłam karmić piersią.

Stało się, odwrotu już nie ma. Od tygodnia nie karmię piersią Leosi, co daje nam prawie 17 miesięcy mlecznej przygody. Wiedziałam, że chcę karmić ponad rok, chociaż nie miałam sprecyzowanej dokładnie daty zakończenia. Niemniej jednak od kilku tygodni powoli dojrzewałam do tej decyzji – dojrzewała też Dzidzia, chociaż w inny sposób, bo młoda chociaż potrafiła spokojnie wytrzymywać bez piersi, gdy mnie nie było w pobliżu, zamieniała się w małego, szalonego ssaka przy mnie. I może bym karmiła nadal, gdyby okoliczności nie zadecydowały inaczej. W przyszłym roku czeka mnie kilka wyjazdów bez Leosi i egoistycznie stwierdziłam, że nie chcę w czasie…

Navigate

Pin It on Pinterest

Przejdź do paska narzędzi