Październik 2017

10 Posts Back Home
Showing all posts made in the month of Październik 2017.

Planer na listopad 2017. Darmowy do pobrania.

Z żalem żegnam październik. Jest to jeden z moich ulubionym miesięcy, który w dodatku poprzedza ten najmniej lubiany. W tym roku postanowiłam jednak odczarować listopad. Owszem, zdecydowanie za wcześnie robi się ciemno. I fakt, już teraz przeszkadza mi dotkliwe zimno – no kto to słyszał, żeby w październiku padał śnieg i ledwie 3 stopnie były! Jak dalej pójdzie, to sprzedam nerkę i do wiosny będę się ukrywać na Teneryfie… W każdym razie: czy możecie uwierzyć, że to już ostatnia prosta 2017 roku? W niektórych sklepach już zaczęło się bożonarodzeniowe szaleństwo. Tak sobie myślę, że w najbliższym czasie całkowicie przestawię się…

15 i 16 miesięcy Leosi. Zęby, lęk separacyjny i bunt na horyzoncie.

Dorasta nam nasza dziewczynka bardzo szybko zmieniając się z niemowlaka w przedszkolaka. Ostatnie kilka tygodni były wyjątkowo trudne, ale przyniosły ze sobą zmiany, które zauważają nawet postronni obserwatorzy. Leosia aktualnie waży około 10 kg i nosi ubranka w rozmiarze 80 lub 86. Nie wiem, ile dokładnie mierzy, bo ze względu na ciągle katary (jej lub Mai) ciągle przekładamy szczepienie. Złapała też pierwszą chorobę jesienną: zapalenie krtani. W dodatku przez pewien moment szły naraz cztery czwórki, które skutecznie przyczyniły się do zwiększonej liczby pobudek w nocy oraz marudzenia,  a tym samym mojego zmęczenia. Maję niby traktowałam podobnie tj. córka spała z…

Deszczowa niedziela. I przepis na wegański obiad inspirowany Indiami.

Lubię deszczowe i zimne niedziele. Te słoneczne też, ale nawet w tych ponurych jesiennych widzę spory potencjał. Lubię to, że możemy sobie pospać ciut dłużej i że dzień się rozkręca w swoim spokojnym tempie. Dziewczyny się bawią, oglądamy coś na Netflixie, jemy śniadanie. To jest jedno z lepszych momentów w życiu: gdy za oknem deszcz, grad i wiatr, a ja leżę sobie pod cieplutką kołdrą z tymi, których kocham. To są dni, gdy prawie nie ma mnie w internecie. Dziś na przykład parę razy zajrzałam w social media, ale są też takie niedziele, gdy całkowicie wyłączam wifi. A już na…

Czy warto zabrać dzieci na Pola Grunwaldu? I jak zachęcamy córki do nauki?

Najprawdopodobniej datą, którą zna każdy mieszkaniec Polski jest 15 lipca 1410. Żartowałam sobie z mężem, że w swoim wczesnym życiu zaliczyliśmy wyjątkową indoktrynację w tej kwestii. Tak się złożyło, że patronem mojej szkoły podstawowej był Władysław Jagiełło, więc całkiem przy okazji żywot tego króla znałam całkiem dobrze. Mąż pochodzi z Wolborza i w tamtejszej szkole pilnie powtarzano mu, że to właśnie z tego miasteczka wojska polskie ruszyły na Grunwald. Dość jednak o historii, którą pewnie dobrze znacie – czy wycieczka w te okolice będzie atrakcją dla dzieci? W czasie naszego ostatniego pobytu na Mazurach nie mieliśmy w planach szczegółowego zwiedzania.Nie…

Matka w domu z chorym dzieckiem. Nadajemy z wariatkowa.

Zaczyna się niewinnie gorączką. Wciąż masz nadzieję, że to nic poważnego. Przecież gorączka u rocznego dziecka to nic niezwykłego. Pewnie kolejne zęby wychodzą. Utwierdza cię w tym brak innych objawów. Zbijasz więc w nocy gorączkę i zostawiasz dziecko z babcią, gdy idziesz do pracy. Wiesz, że coś się dzieje, gdy młode zaczyna w nocy kaszleć a ty łapiesz tylko kilka drzemek, które przerywa mierzenie temperatury, odciąganie glutów i wystawienie co chwila jednego lub drugiego cycka. Umawiasz się więc na wizytę u lekarza. Co z tego, że na konkretną godzinę skoro i tak znów są opóźnienia i zamiast o 11:15 wchodzisz…

Co robimy, gdy już nie mamy siły?

Wszystko zaczęło się od porannego focha Mai. Brak humoru u naszej córy został spowodowany przymusowym szlabanem na przedszkole. Lekkie pokasływanie oraz katar nie były może poważnym schorzeniem, ale zawsze w takich sytuacjach wolę zostawić w domu. Kierują mną względy egoistyczne oraz altruistyczne. Dzięki temu, że córka jest w domu może spokojnie wyzdrowieć, bo nie łapie kolejnych przedszkolnych zarazków – głównie w tym widzę Poza tym biorę tez pod uwagę kolegów Mai z przedszkola. Po co mieliby zaraz się od mojej córki? Do Mai jednak te rozsądne argumenty nie przemawiały. Zapytałam ją wiec, czym mogę ja pocieszyć. Okazało się, że marzy…

Obejrzałam serial Mindhunter przez weekend. Moja opinia.

Wieść o nowej produkcji na Netflixie sygnowanej nazwiskiem Davida Finchera przyjęłam z dużym spokojem. Wyrosłam już ze sztucznej ekscytacji, którą trochę nam Netflix narzuca – „puszczamy nowy serial, musisz go obejrzeć, musisz, zrób to teraz”. Na przykład takie House of Cards, obejrzałam jeden odcinek ostatniego sezonu, stwierdziłam, że mnie nie porywa i odpuściłam temat na jakiś czas. Z takim nastawieniem podeszłam też do Mindhuntera. Zobaczę jeden, dwa odcinki i tyle. Skończyło się na tym, że przez weekend pochłonęliśmy wszystkie 10 odcinków. Na pewno wpłynęły na to okoliczności. Leosia była chora i nie mogła się ode mnie oderwać, a Maję wysłaliśmy…

Nauczyciel swoją oceną podniósł mi ciśnienie!

Nasza starsza córka zaczęła w tym roku naukę w zerówce. Zmiana była raczej symboliczna, bo Maja chodzi dalej do swojego przedszkola, ma tę samą grupę, są też te same ciocie. Na pierwszym zebraniu miałam jednak przedsmak tego, jak bardzo różnię się z Edwinem od reszty rodziców. Czym się różnimy? A podejściem do nauki. Może wynika to z naszego wieku – reszta rodziców ma około 40 lat lub więcej i widać po nas różnice pokoleniowe. My już nie uważamy, że trzeba mieć piątki ze wszystkiego, że trzeba się uczyć dla samej nauki. Ważniejsze są praktyczne umiejętności i wiedza, jak je zastosować…

O czym marzy zmęczona Matka Polka?

Wszyscy mamy marzenia. Mniejsze lub większe, realne i takie, które pewnie nigdy się nie spełnią. Jako Matka Polka mam swoje. Większość z nich polega po prostu na tym by na chwilę wyjść z tej roli, którą pełnią prawie bez przerw od sześciu lat, a która ostatnio wyjątkowo daje się we znaki. O wyspaniu się Leosia ma już 15 miesięcy, a ja ostatni raz dobrze spałam we wczesnej ciąży, bo potem to już brzuch z rosnącym lokatorem nie pozwala się dobrze ułożyć, co chwila lata się do toalety, albo meczy „zwyczajna” ciążowa bezsenność. Daje nam to całkiem spory deficyt snu. Myślałam,…

Dlaczego roczne dziecko gryzie? Jak temu zaradzić?

Gdyby nasza pierwsza córka była bardziej podobna do drugiej, to pewnie skończylibyśmy produkcję na Mai. Leosia zafundowała nam kilka tygodni kolek. gorzej znosi podróże niż jej siostra i z upodobaniem naśladuje starszą np. wchodząc na meble. Do tego wszystkiego potrafi ugryźć i to mocno! Dostało się mi, dostało się babci. Najczęściej jednak ofiarą zębisk Leosi pada Maja. Liczyłam się z tym, że takie małe dziecko może ugryźć, uszczypnąć, uderzyć – Maja też przechodziła taki etap, ale wystarczyło jej parę razy wytłumaczyć, że to boli i po kłopocie. Za to Leosia ze swoim turbo charakterkiem jest zupełnie inna i wciąż zdarzają…

Navigate

Pin It on Pinterest