Styczeń 2017

10 Posts Back Home
Showing all posts made in the month of Styczeń 2017.

5 dobrych rzeczy na nowy tydzień #2

W swoim Bullet Journal codziennie odliczam dni do wiosny. Zimą to ja już się nacieszyłam i dzieci też. Majka zdążyła pozjeżdżać z górek i nawet siniaka złapała, bo jakieś dzieciaki wpadły na nią rozpędzonymi sankami. Już mam dość ostrożnego tuptania po zamarzniętych chodnikach. Byleby tylko luty przetrwać i będzie dobrze. A co pomogło mi przetrwać zeszły tydzień? Wizyta u fryzjera Troszkę to wyszło z przypadku: zadzwoniłam do mojej fryzjerki i spytałam kiedy może mnie przyjąć. Szybko skonsultowałam termin z teściową – ktoś musiał zostać z Leosią – i już tego samego dnia usiadłam na fotelu fryzjerskim. U mnie zmiana była…

Pieczarkowy gulasz – wegetariański.

W te zimne, styczniowe dni nie mogę się oprzeć rozgrzewającym gulaszom. Nazywam je tak, chociaż te moje dania raczej nie odpowiadają technicznej definicji gulaszu. Po prostu idę do kuchni, patrzę co mam w lodówce, co mam na blacie i staram się z tego stworzyć coś, co będzie pyszne. Czasem wyjdzie, czasem nie…Tym razem postawiłam na pieczarki razem ze swojską marchewką i cebulą. Wyszło! I było pyszne! 2 duże cebule 5 marchewek 2 łodyżki selera naciowego 2 ząbki czosnku 300 g pieczarek około 3 łyżki oliwy 1 litr bulionu warzywnego Przyprawy: sól, pieprz, cukier, liść laurowy, ziele angielskie, curry, bazylia, słodka…

Jak łączę macierzyństwo z byciem sobą – Ratunku, Italia

Po dłuższej przerwie wracamy do macierzyńskiego cyklu. Dzisiaj pisze dla was Sabina, do niedawna znana z prowadzenia bloga Kluseczka po Włosku, a od kilku dni jest to Ratunku, Italia. Pamiętajcie by polubić naszą autorkę na jej fanpage. Jeśli zaś chcesz też opublikować swój wpis na moim blogu, odezwij się tu: [email protected] W ogóle nie łączę, samo się złączyło. Matką jestem od czterech lat, nie byłam matką przez 34 lata swojego życia i bardzo przyzwyczaiłam się do wolności. Późnej nastąpił boom i pojawiła się Gaja, która rzecz jasna, przewróciła do góry nogami cały mój uporządkowany świat. Spoglądałam na ten mój cud i…

Pedofilia w Polsce istnieje.

Prowadzenie bloga zobowiązuje. Gdzieś pomiędzy lekkimi tematami chcę szerzyć tu wiedzę w temacie, w którym moim zdaniem każdy rodzic powinien się edukować. Dużo się mówi i pisze na temat szczepień. I nie ma tu znaczenia, czy ktoś jest zwolennikiem czy ich przeciwnikiem. O tym się mówi, o tym się dyskutuje. Powstają specjalne akcje mające na celu uświadamianie rodziców o potrzebie bezpiecznego przewożenia dzieci. Sama jestem wdzięczna moim koleżankom blogerkom za edukowanie w temacie RWF. Praktycznie każdy rodzic wyda wszystkie oszczędności na chore dziecko…W kontraście mamy ogromne niebezpieczeństwo, przed którym często możemy ochronić nasze dziecko samą rozmową na ten temat. A…

Dziecko w restauracji – praktyczny poradnik obsługi.

 Samochwała w kącie stała. Dziś się troszkę pochwalę. Mam nadzieję, że to przeżyjecie. Gdy jakiś czas temu wybraliśmy się do De Silva Piaseczno na rodzinny obiad, ze zdziwieniem usłyszeliśmy komentarze na temat zachowania Mai. -Ty patrz – rzuciła kobieta do swojego partnera – jak ona ładnie siedzi przy stoliku. Ja bym tak nie umiała wysiedzieć. Cóż, parę minut później Maja zrzuciła jogurt na podłogę, ale nie zmienia to faktu, że przeglądając artykuły o drących się dzieciakach skaczących na krzesełkach, nasze nam się wyjątkowo udało. No, generalnie wstydu nie ma – można ją zabierać ze sobą do knajpy. Jak nam się…

5 dobrych rzeczy na nowy tydzień #1

Poniedziałek to dzień, kiedy moja walka z depresją jest wystawiona na ogromną próbę. Przez weekend kulę się w sobie, uspokajam w domu, otaczam najbliższą rodziną i chociaż jest to bardzo kruche, to przez chwilę czuję się naprawdę dobrze. A potem, bum, poniedziałek! Postanowiłam więc podnieść rękawicę rzuconą mi przez życie i wypisać pięć rzeczy, które sprawiły mi przyjemność w zeszłym tygodniu. Może wam pomogą przetrwać nadchodzę dni! Seria Niefortunnych Zdarzeń Na Netflixie pojawił się nowy serial, a jest to zrealizowana na podstawie znanej serii dla młodzieży ekranizacja „Serii niefortunnych zdarzeń”. Pamiętam, że z tą historią spotkałam się mając jakieś 10…

Uwaga, matka wyszła w miasto z dzieckiem – nie ważcie się jej pomóc!

To był zimny, styczniowy dzień. Najchętniej nie wychodziłabym spod koca, za towarzystwo mając kawę i Netflix, ale wiecie jak jest: życie nie poczeka. A już na pewno nie poczeka na mnie paczka z zamówionymi książkami, które muszę odebrać w  kiosku. Nie chciało mi się, ale zebrałam się w sobie, wcisnęłam czapkę na uszy i wciągnęłam rękawiczki na ręce – prowadzenie wózka bez rękawiczek w styczniu wymaga ogromnej ilości odwagi – Leosię zapakowałam w kombinezon i wyszłam na zewnątrz. Poszłam więc z Leosią po moje książki i przy okazji weszłam do urzędu po pewne dokumenty. Mijałam ten budynek już tyle razy…

Cycospanie.

W ciąży działy się jakieś dziwne rzeczy z moim mózgiem i hurtowo pozapisywałam się do różnych newsletterów zagranicznych portali rodzicielskich. W ten sposób regularnie otrzymywałam informacje dotyczące mojej ciąży i różnych rodzicielskich ciekawostek np. „jesteś w 20 tygodniu ciąży, twoje dziecko jest wielkości kokosa, pamiętaj o badaniu na GBS”. Od kilkunastu dni widzę jak w dalekiej Ameryce mnożą się artykuły na temat zjawiska, któremu nadano nazwę „breastsleeping”. Na potrzeby mojego bloga przetłumaczyłam ją jako „cycospanie”. O co chodzi? No cóż, pewna pani naukowiec przeprowadziła badania i dała oficjalną nazwę zjawisku, które z powodzeniem jest praktykowane przez matki prawdopodobnie od zawsze.…

Są takie dni.

Są takie dni, że ciężko ci rano wstać. W sumie nic w tym dziwnego. Wciąż rano jest ciemno, na zewnątrz zimno i nieprzyjemnie, a w nocy znów się mało spało. Tylko, że to twoje „nie-chce-mi-się-wstać” powoli przeradza się w „mogłabym spać cały dzień i całą noc”. I jeszcze by ci było mało. Są takie dni, że nie chce ci się jeść. Jakoś nie widzisz potrzeby. Cały dzień przetrwasz na jakiejś parodii kawy, bo nawet nie chce ci się jej parzyć w kawiarce więc po prostu zalewasz ją wrzątkiem. Albo kupisz jakieś świństwo w stylu 3 w 1. Nie mówiąc już o…

Próbuję zatrzymać czas.

Zajrzałam dziś na blog Martyny G i przeczytałam jej wpis o uczuciach w związku z narodzinami drugiego syna. Troszkę się wzruszyłam, troszkę pozachwycałam zdjęciami i napisałam komentarz. A potem odwróciłam wzrok od monitora i spojrzałam na moje panny. Patrzę na Maję, która dziś dyskutowała z panią doktor w przychodni. Moją małą kobietkę, która ciągle dobiera się do moich kosmetyków i przebiera się trzy razy dziennie. I opowiada o tym, kim zostanie jak dorośnie (aktualnie weterynarzem). I mówi, że będzie miała dzieci. I męża. I różowe kwiatki w bukiecie. A za chwilę pyta się, czy zbudujemy jej taką maszynę, która zrobi „charackters”…

Navigate

Pin It on Pinterest