Grudzień 2015

10 Posts Back Home
Showing all posts made in the month of Grudzień 2015.

Blogowa przyjaciółka.

Często mam wrażenie, że relacje w blogosferze przypominają te ze szkoły. Jest grupka najpopularniejszych, niedostępnych w całej placówce. Pochodzą z różnych klas. A to chłopak z lajfstajlu, to zakochana para z parentingu, to śliczna dziewczyna zajmująca się modą. W poszczególnych klasach też są osoby mniej lub bardziej popularne. Łączy je jedna rzecz: zaczęły blogować. Porównanie ze szkołą wydaje mi się tak dobre, właśnie z tego powodu: często z ludźmi w klasie łączyło nas tylko to, że wybraliśmy tę samą szkołę. W czasach szkolnych nie byłam popularna. Raczej nie byłam też nielubiana. Ot, zwykła dziewczyna nie rzucająca się w oczy. Na…

Jesteś w ciąży? Zobacz, na co powinnaś uważać zimą!

Wpis ten powstał w celach profilaktycznych. Jakby nie było, zima olała nas w tym roku i może zechce zawitać w 2016. Póki co, mamy średnio 10 stopni w ciągu dnia, a Muffin Man i Maja ochoczo korzystają z dobrodziejstw takiej aury szalejąc na placu zabaw. Jakoś trzeba dziecku wynagrodzić brak sanek i lepienia bałwana… Ja tymczasem wciąż leczę katar i przeziębienie, i prawdę powiedziawszy, mam już serdecznie dość siedzenia w domu! Nawet jeśli w końcu zasypie nas śniegiem, nie mam zamiaru zamknąć się w czterech ścianach. Z Mają można by było pójść na sanki, pozjeżdżać z górki w lesie na…

Makijaż na rodzinne spotkanie. Delikatna klasyka.

Nie jestem specjalistką od makijażu. Na większe okazje wolę się oddać w ręce profesjonalistki. W tym wpisie możecie zobaczyć efekty współpracy z profesjonalną wizażystką. Żadna z nas nie jest jednak Kim Kardashian by mieć czas i środki na codzienne korzystanie z usług makijażystek. I pewnie większość z was, podobnie jak ja, ma dość amatorskie pojęcie o makijażu. I dobrze, bo tego tekstu nie kieruję do speców, a do zwykłych kobiet (w domyśle matek), które w najbliższym czasie zaliczą różne rodzinne obiadki i kolacje. Tak się jakoś składa, że końcówka grudnia i początek stycznia obfituje w dni zaznaczone na czerwono w kalendarzu.…

Nie miałam racji. O różnicy wieku między rodzeństwem.

Dawno, dawno temu, w nie tak odległej galaktyce, jako niewinna panienka nie mająca pojęcia o życiu, poznałam mojego przyszłego męża. Niewiele czasu zajęło nam uświadomienie sobie, że to właśnie ze sobą chcemy spędzić życie, jesteśmy swoją drugą połówką jabłka, bratnią duszą i inne romantyczne bzdury, na których wychowują się nastoletnie dziewczęta. Zawsze to i tak lepsze niż czekanie na bogatego wampira-stalkera, który będzie się zachwycał tym, że nie umiesz przejść 10 metrów bez przewrócenia się -> patrz Saga Zmierzch. W każdym razie, jako młodzi zakochani dużo ze sobą rozmawialiśmy. O przyszłym potomstwie także. Całkiem rozsądny temat do dyskusji dla dwójki…

11 tydzień ciąży – płacz, śmiech i pryszcze.

Rzutem na taśmę publikuję ten wpis  – jutro rozpoczynamy z Muffinkiem tydzień 12 i coraz bliżej nam do II trymestru. Zdjęć brzucha i mnie dziś nie będzie. Nawet na główne dałam jakąś przypadkową dziewczynę ze stocka. Powód jest wybitnie prozaiczny i płytki. Otóż, wypryszczyło mnie. Zwalam na ciążę, bo odkąd w niej jestem zaczęły się różne podskórne wpadki. Ostatniej nocy, to już było istne pryszczowe szaleństwo. I chociaż wiem, że kreacja wizerunki w Internecie, bla bla, że trzeba być naturalną, bla bla, to mam w tej chwili problem z akceptacją wyglądu. Zwłaszcza, że jako nastolatka byłam potraktowana bardzo łagodnie przez…

Dzieci mają focha.

Podobno istnieją jeszcze szczęśliwi naiwni, którzy wierzą w sielankowe wychowanie dziecka. Od urodzenia je co 3 godziny, nie płacze, nie ma kolek, nie przeżywa buntów dwulatka, nie histeryzuje w markecie. Jeśli w jakiś sposób wyłamie się z tych ram – no cóż, jest niegrzeczne i pewnie skończy w wiejskim klubie z heroiną wbitą w żyłę. Prawda jest jednak taka, że dzieci po prostu mają focha. Chociażby nasza kruszynka była najradośniejszą istotką pod słońcem, przyjdzie dzień, w którym nie poradzi sobie z emocjami i wybuchnie. Może to będzie kwestia dotycząca niekupienia czegoś w sklepie? Może zamiast dać ładnie buziaka ciotce, schowa…

Co nowego w kosmetyczce: Idaliq, Avon, Alterra, Wibo & Original Source

W listopadzie na mojej półce w łazience oraz w kosmetyczce pojawiło się kilka nieznanych wcześniej kosmetyków. Ponownie kupiłam też jedno sprawdzone i ulubione masełko do ust. Ciekawi? Na pierwszy ogień idzie zużyty już żel pod prysznic od Original Source o zapachu limonki. „Zacznij dzień od prysznica pełnego ożywczej mocy owoców – żel pod prysznic Original Source Lime, to intensywny dostawca energii. 40 limonek użytych do jego stworzenia nie ma nic wspólnego z rutyną. ” – tak się reklamuje kosmetyk i muszę przyznać: mimo obecności SLS mam dużą słabość do żeli z tej firmy. Pachną obłędnie, pienią się dobrze – czego…

Nocleg w Zakopanem – mam idealne miejsce dla rodzin z dziećmi!

Zakopane to miejsce, do którego warto się wybrać przynajmniej raz w życiu. Wielu zachwyca klimat miasta i pełne życia Krupówki. Mnie osobiście kupiły Tatry i to właśnie do nich wróciłam tej jesieni. Trochę zbagatelizowałam polskie góry po chorwackich wspinaczkach, ale miłość do tej natury odrodziła się w nas na nowo. Tym razem w podróż wybraliśmy się z moimi rodzicami ( przeczytaj o ich wpadce przed 50 ) więc doszły dodatkowo kryteria dotyczące noclegu. Krótko mówiąc zwyczajny turysta, nie posiadający rodziny w tamtym stronach, ma do rozważania tylko kilka opcji i decyzja zależy od naszych potrzeb i budżetu. Noclegi w Zakopanem:…

Do małej blogerki: najtrudniejsza rzecz w blogowaniu przed tobą.

Pewnego dnia wpadła ci do głowy szalona myśl: założę sobie bloga! Pewnie nawet nie masz pojęcia, że całą tę zabawę niektórzy przerobili w nieźle działający biznes. Pojęcia nie masz, kto rządzi w polskiej blogosferze, co to są staty, UU i dary losu. Zakładasz bloga, bo chcesz się podzielić tym, co cię pasjonuje. Może to jest gotowanie, może fotografia albo scrapbooking, albo po prostu chcesz, nie, musisz pisać. Tak było ze mną. Jako ośmiolatka zaczęłam pisać pamiętnik. Towarzyszył mi on w podstawówce i w pierwszych nastoletnich zauroczeniach. Nieraz nocą siadałam na parapecie i zapisywałam kilka, czasem kilkanaście kartek wylewając z siebie…

10 tydzień ciąży – #Muffinek_2

Początkowo nie zamierzałam publikować wpisów opisujących szczegółowo mój nowy stan. Nie planowałam także  szczególnych zmian w tej dziedzinie, gdy zaczęłam 10 tydzień ciąży. Nie chciałam by blog zamienił się w czysto dzieciowo-ciążową propagandę. Coś się jednak zmieniło, i nie: nie zapadłam na pieluszkowe zapalenie mózgu. W jednej ciążowej aplikacji wyczytałam, że dobrze byłoby poświęcać kilka minut dziennie na budowanie więzi z dzieckiem. W natłoku codziennych obowiązków, pracy, oraz Majeczki, uświadomiłam sobie, że tego nie robię. Rośnie sobie ten Muffinek lub ta Muffinka w brzuchu jakby mimochodem. Pisanie na blogu takiego kalendarza/pamiętnika ciążowego ma mi pomóc zwolnić i metaforycznie pozwolić na przywitanie…

Navigate

Pin It on Pinterest